Wiewiórka w pociągu cz. I

Ciężkie chmury przysłoniły błękit nieba, zapowiadając nieprzyjemną zmianę pogody. Krople już zaczynały spadać, tworząc rozszerzające się kałuże. Uderzały w szyby, jakby prosząc, by wpuszczono je do środka. Wiatr biegł przed siebie, wygwizdując swoje melodie.

Podszedłem do kasy. Po drugiej stronie szyby siedziała starsza kobieta. Ciemne włosy miała poprzetykane siwymi pasmami. Na nosie nosiła okulary z grubymi, lekko wyszczerbionymi szkłami — pewnie już wielokrotnie przytuliły twardą ziemię. Wokół jej oczu pojawiły się drobne zmarszczki, gdy się uśmiechnęła.

— Poproszę jeden bilet — powiedziałem.

— Dokąd? — Jej głos był niski i przyjemny dla ucha.

— Nieważne, jak najdalej. — Przymknąłem oczy.

Pod powiekami pojawiły się obrazy, które starałem się wymazać, sytuacje, o których chciałem zapomnieć. Pragnąłem uciec od tego wszystkiego i nie pamiętać o historiach, jakie przeżyłem.

Usłyszałem ciche kaszlnięcie. Otworzyłem oczy i zobaczyłem wyciągniętą dłoń z biletem.

— Proszę.

— Dziękuję. – Zabrałem go i zapłaciłem.

Odchodząc od kasy, podchwyciłem smutne spojrzenie kobiety, ale nic nie powiedziałem. To były sprawy, z którymi musiałem się zmierzyć samotnie.

Poszedłem w kierunku peronów. Wspiąłem się po schodach i znalazłem się na zewnątrz. Owionęło mnie chłodne powietrze, więc otuliłem się mocniej płaszczem. Krople deszczu uderzały w dach, tworząc hałas, przez który nie potrafił się przebić głos z głośników.

Przeszukałem wzrokiem stację, szukając tablicy z odjazdami pociągów. Według zamieszczonej na niej informacji mój miał przyjechać za dwanaście minut na drugi peron. Miałem jeszcze krótką chwilę czekania, więc usiadłem na najbliższej metalowej ławce. Położyłem torbę na kolanach. Wyciągnąłem z niej książkę i pogrążyłem się w lekturze.

Parę minut później zabrzmiał gwizd nadjeżdżającego pociągu. Światło lokomotywy oświetliło peron, a chwilę później wtoczyły się na niego wagony, które zatrzymywały się z drażniącym piskiem.

Zakładką zaznaczyłem stronę, po czym schowałem książkę.

Zaczekałem, aż podróżni wyjdą i wszedłem do środka. Poszedłem na tyły pociągu. Znalazłem pusty przedział w jednym z wagonów. Zamknąłem za sobą drzwi i usiadłem przy oknie. Torbę umiejscowiłem między sobą a ścianą. Ściągnąłem płaszcz i powiesiłem go na haczyku.

Gdy poczułem, że pociąg ruszył, odetchnąłem z ulgą. Sięgnąłem do torby po notes i swoje pióro. Przewertowałem kilka pierwszych zapisanych i przekreślonych stron — były na nich słowa, które nie potrafiły opowiedzieć właściwej historii. Dotarłem do czystej kartki. Na samej górze zrobiłem kreskę mającą stać się nowym, dobrym początkiem. Postukałem piórem o kartkę, zastanawiając się, od czego zacząć.

Przed oczami stanął mi obraz. Jego głównym bohaterem był szary wilk. Biegł w moim kierunku, jakby czuł, że mogę mu pomóc. W jego oczach widniał lęk związany z nieznaną dotąd sytuacją. Pysk miał otwarty niby w niemym krzyku. Przebierał szybko łapami, pozostawiając ślady na białym śniegu. Za nim zza drzewa wyłonił się człowiek. W ręce trzymał strzelbę. Podniósł ją niespiesznie i wycelował w zwierzę. Huk przeciął ciszę. Po chwili kolejny i kolejny…

Drzwi do przedziału się otwarły, odrywając mnie od twórczej pracy. Podniosłem wzrok. W progu stała mała, może ośmioletnia dziewczynka. Ubrana była w błękitną sukienkę z białym wykończeniem, z szarych bucików wychodziły białe podkolanówki. Jasnobrązowe włosy miała spięte w dwa warkocze. Ręce schowała za plecami i kołysała się na piętach. Zaraz za nią pojawiła się kobieta w czerwonym płaszczu. Złociste włosy opadały jej na ramiona.

— Wolne? — zapytała, wskazując na siedzenia naprzeciw.

Kiwnąłem głową.

Poprowadziła dziewczynkę za rękę i pomogła jej usadowić się naprzeciwko mnie. Początkowo jechaliśmy w milczeniu, więc mogłem powrócić do obrazu. Jednak cisza nie trwała długo.

— Co pan robi? — spytała dziewczynka.

Uśmiechnąłem się lekko.

— Próbuje coś napisać.

— Jest pan pisarzem?

Przytaknąłem.

Dziewczyna zamyśliła się na moment.

— A co pan pisze?

— Nat, daj panu spokój — odezwała się kobieta. — Bardzo pana za nią przepraszam.

— Nic się nie stało — odparłem i zwróciłem się do Nat: — Różne historie. Ostatnio pisałem o wiewiórkach.

— O wiewiórkach? — Oczy dziewczynki rozszerzyły się w szczerym uwielbieniu i zaklaskała w dłonie. — Bardzo je lubię. Opowie mi pan o nich?

— Z miłą chęcią — odpowiedziałem, po czym przewertowałem notes, aż natrafiłem na odpowiedni fragment i przeczytałem: — Na gałęzi drzewa siedziała ruda wiewiórka. Wiatr delikatnie poruszał jej futerkiem. Łapkami poprawiła frędzle kończące uszy. Czarne paciorkowate oczka rozglądały się dookoła.

Wstała i pobiegła po gałęzi drzewa, przeskoczyła na kolejną, łapiąc w locie zielony, wiosenny liść. Zatrzymała się i przyjrzała się zdobyczy. Był mały, dopiero się rozwijał. Znajdujący się przy nim zamknięty pąk kwiatowy zapowiadał światu przybycie ciepłej pory roku. Trzymając go w jednej łapce, ruszyła dalej. Zerwała jeszcze trzy liście. Potem wróciła do swojej dziupli i rozłożyła je na dnie. Jeden z nich był już w pełni rozwinięty. Odbijały się w nim promienie letniego słońca. Drugi był złotobrązowy, jakby niedawno spadł z jesiennego drzewa. Ostatni miał barwę węgla, jakby wszystkie kolory zmieszały się w nim w jedno. Wiewiórka rozłożyła liście niby dywan u wejścia i wyjrzała z dziupli na błękitne niebo – skończyłem czytać.

— Ciekawe — powiedziała powoli i cicho Nat, uciekając wzrokiem.

Sam wiedziałem, że nie było świetne, dlatego od niego również oddzieliłem się atramentową kreską.

— Następnym razem napiszę coś ciekawszego o wiewiórkach — rzekłem.

Zaskoczona, podniosła wzrok.

— Obiecuje pan?

— Postaram się. Mogę już spróbować, ale potrzebuję ciszy, żeby się skupić.

Energiczne pokiwała głową, symbolicznie zamknęła usta na kłódkę i wyrzuciła kluczyk, a potem przyglądała się światu za oknem. Mogłem, więc znów pogrążyć się w myślach.


Pozostałe części:

cz. 2: Wiewiórka w pociągu cz. II

cz. 3: Wspomnienie Jacka Scotta

cz. 4: Wilk mym kompanem

cz. 5: W celi więziennej

cz. 6: Dzieciństwo Jacka Scotta cz. I

cz. 7: Dzieciństwo Jacka Scotta cz. II

47 myśli na temat “Wiewiórka w pociągu cz. I

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: